Debian + Creative Xmod

Obiecałem w jednym z poprzednich wpisów, że zobaczę jak sprawuje się Creative Xmod pod Linuksem. Długo to trwało, ale wreszcie miałem możliwość przetestowania urządzonka firmy Creative pod Debianem Lennym. Zatem czy Xmod działa w ogóle i czy są jakieś problemy?

Jednym słowem: tak.

Konfiguracja dźwięku pod Xmoda

Xmod działa pod Linuksem. Podłączyłem go do działającego systemu i nie musiałem nic robić, aby został wykryty przez system ALSA. Po wejściu do konfiguracji dźwięku (patrz powyżej) można było wybrać jako urządzenie wyjściowe USB Audio. Sama nazwa Xmod pojawia się nawet przy wyborze domyślnego miksera dźwiękowego. Innymi słowy cacy. Bez chwili namysłu wybrałem zatem Xmoda jako domyślne urządzenie, ponieważ jakość generowanego przez niego dźwięku jest zdecydowanie lepsza od tej ze zintegrowanej karty HD-Audio.

Po tej szybkiej konfiguracji przyszła kolej na odsłuch. Wszystko grało jak należy. Pod Windowsem działało jeszcze pokrętło głośności na Xmodzie. Tutaj, niestety, działało nieco topornie. Czasem skakało z głośnością albo wyłączało jeden kanał dźwięku. Przyszło mi do głowy, że może to kwestia poprzednio wybranego miksera domyślnego i zrestartowałem maszynę. Trochę się poprawiło, ale nadal nie jest idealnie (trzeba powoli kręcić). Natomiast działa opcja “mute” po naciśnięciu pokrętła Xmoda, która nie działała mi pod Windowsem.

Tak więc Xmod działa poprawnie pod Linuksem, choć są pewne problemy z pokrętłem głośności. Generuje natomiast świetny dźwięk i wreszcie mam do dyspozycji Crystalizer, którego mi bardzo brakowało.

Mobilne X-Fi

Dzisiaj parę słów na temat pewnego małego urządzenia, którego stałem się w piątek właścicielem. Nazywa się ono Creative Xmod i jest kartą dźwiękową podłączaną do portu USB.

Creative X-Fi Xmod

Historia nabycia przeze mnie tego urządzenia jest dość krótka. Siedziałem w pracy i słuchałem muzyki z wbudowanej “karty dźwiękowej”. Szumy, trzaski i dźwięki działającej elektroniki doprowadzały mnie do szału. W końcu miarka się przebrała i postanowiłem coś z tym zrobić. Ponieważ nie lubię grzebać w kompie szukałem rozwiązania zewnętrznego. Padło na kartę dźwiękową na USB. Od razu przypomniał mi się news z przed paru(nastu) tygodni na temat zewnętrznej karty Xmod. Creative na swojej stronie przedstawiał, że nowy Xmod ma Crystalizer znany z X-Fi. Tak się składa, że na kompie domowym mam X-Fi, a Crystalizer mam zawsze włączony. Naprawdę to działa - dźwięk nabiera głębi i dynamiki. Nie myśląc zatem zbyt dużo zamówiłem gdzieś na allegro Xmoda, aby mi służył w pracy.
Nie chce się rozpisywać o samym Xmodzie. Jego obsługa jest bajecznie prosta. Chcę tylko napisać, że jestem z niego w 100% zadowolony. Dźwięk jest czysty jak łza, a Crystalizer Xmodowy działa analogicznie do tego ze stacjonarnej wersji X-Fi. Co więcej, jeśli ktoś nie korzysta w ogóle z możliwości jakie daje X-Fi, a jedynie z Crystalizera, to polecam właśnie zakup Xmoda. Przy okazji można oszczędzić, gdyż można go nabyć już za 170 PLN, podczas gdy prawdziwy X-Fi kosztuje >200 PLN. Co ciekawe do działania urządzenia nie są potrzebne sterowniki (co jest plusem, bo drivery nie zajmują zasobów). Ponoć działa nawet pod Linuxem, co sprawdzę przy najbliższej okazji.

PS. Załączone słuchawki są do niczego.