Mobilne X-Fi

Dzisiaj parę słów na temat pewnego małego urządzenia, którego stałem się w piątek właścicielem. Nazywa się ono Creative Xmod i jest kartą dźwiękową podłączaną do portu USB.

Creative X-Fi Xmod

Historia nabycia przeze mnie tego urządzenia jest dość krótka. Siedziałem w pracy i słuchałem muzyki z wbudowanej “karty dźwiękowej”. Szumy, trzaski i dźwięki działającej elektroniki doprowadzały mnie do szału. W końcu miarka się przebrała i postanowiłem coś z tym zrobić. Ponieważ nie lubię grzebać w kompie szukałem rozwiązania zewnętrznego. Padło na kartę dźwiękową na USB. Od razu przypomniał mi się news z przed paru(nastu) tygodni na temat zewnętrznej karty Xmod. Creative na swojej stronie przedstawiał, że nowy Xmod ma Crystalizer znany z X-Fi. Tak się składa, że na kompie domowym mam X-Fi, a Crystalizer mam zawsze włączony. Naprawdę to działa – dźwięk nabiera głębi i dynamiki. Nie myśląc zatem zbyt dużo zamówiłem gdzieś na allegro Xmoda, aby mi służył w pracy.
Nie chce się rozpisywać o samym Xmodzie. Jego obsługa jest bajecznie prosta. Chcę tylko napisać, że jestem z niego w 100% zadowolony. Dźwięk jest czysty jak łza, a Crystalizer Xmodowy działa analogicznie do tego ze stacjonarnej wersji X-Fi. Co więcej, jeśli ktoś nie korzysta w ogóle z możliwości jakie daje X-Fi, a jedynie z Crystalizera, to polecam właśnie zakup Xmoda. Przy okazji można oszczędzić, gdyż można go nabyć już za 170 PLN, podczas gdy prawdziwy X-Fi kosztuje >200 PLN. Co ciekawe do działania urządzenia nie są potrzebne sterowniki (co jest plusem, bo drivery nie zajmują zasobów). Ponoć działa nawet pod Linuxem, co sprawdzę przy najbliższej okazji.

PS. Załączone słuchawki są do niczego.

1 komentarz to “Mobilne X-Fi”

  1. Debian + Creative X-mod:

    [...] w jednym z poprzednich wpisów, że zobaczę jak sprawuje się Creative X-mod pod Linuksem. Długo to trwało, ale wreszcie [...]

Skomentuj