Task Coach
W jednym z poprzednich wpisów mówiłem o organizacji czasu. Wspomniałem także, że używam programu Task Coach, który jest mi w tym pomocny. Zatem dzisiaj parę słów właśnie o tym darmowym narzędziu.
Interfejs użytkownika
Program posiada bardzo prosty i przejrzysty interfejs użytkownika. Okno główne składa się właściwie tylko z kilku części: menu głównego, paska narzędziowego oraz panelu z zakładkami. Oto zrzut ekranu:

To właśnie ten prosty i miły dla oka interfejs mnie urzekł. Zacząłem korzystać z tego programu i do dzisiaj bardzo dobrze mi służy. Ale do rzeczy, czyli…
co można nim robić?
Jak widać na powyższym obrazku Task Coach doskonale radzi sobie z zapisywaniem zadań w postaci hierarchicznej. Innymi słowy możemy rozbić “duże” zadania na kilka mniejszych, które z koleji można rozbić na jeszcze mniejsze itd. Warto dodać, że na powyższym zrzucie ekranu Task Coach wyświetla zakładkę Task tree, czyli właśnie drzewko zadań. Prócz tego mamy jeszcze:
- Task list - płaski widok drzewa działań, w którym każde działanie jako swoją nazwę przyjmuje pełną “ścieżkę” w drzewie zadań. Dobre jeśli chcemy posortować nasze zadania w sposób płaski, czyli nie uwzględniający struktury drzewiastej. Ja go jednak rzadko używam.
- Categories - lista kategorii zadań. Przy okazji warto dodać, że każde z zadań możemy przypisać do wcześniej zdefiniowanej kategorii. Niestety, funkcjonalność kategoryzacji jest w powijakach i prócz samego przypisania kategorii nie możemy nic z tym faktem zrobić (nawet nie da się wyświetlić przypisanej kategorii na liście czy drzewie). Imho widok bezużyteczny.
- Effort - lista naszych wysiłków.
Nazwałem to dość nietypowo by zwrócić uwagę na funkcjonalność programu związaną z tym widokiem.
Wysiłki
Program ma (moim skromnym zdaniem) rewelacyjną funkcję liczenia czasu i kosztów naszej pracy. Wystarczy zaznaczyć zadanie, które zaczynamy wykonywać i kliknąć na przycisk “Start tracking effort”, aby program rozpoczął rejestrację naszego wysiłku. W ten sposób możemy mierzyć czas, jaki dane zadanie nam zajmuje. Możemy także śledzić koszt takiego zadania. Wystarczy przypisać stawkę godzinową i mamy kwotę należną za zadanie.
Osobiście używam tej funkcji do uczenia się szacowania swojej pracy. Innymi słowy przed przystąpieniem do zadania przewiduję ile mi ono zajmie czasu (niestety, nie ma pól odpowiedzialnych za szacowanie pracochłonności, więc wpisuję to w opis zadania [Description]). Po wykonanej i podliczonej przez Task Coacha pracy wiem jak moje szacunki mają się do rzeczywistości. Jest to szczególnie przydatne w pracy programisty, gdzie powtarzalność niektórych zadań jest dość duża. Można wówczas dokładniej oszacować ile dane zadanie zajmie nam czasu.
Obsługa
Program jest właściwie głównie sterowany z paska narzędziowego. Najciekawsze i najczęściej używane przyciski są na jego końcu:

- New task… - tworzy nowe “duże” zadanie (jest na najwyższym poziomie w drzewie)
- New subtask… - tworzy podzadanie w aktualnie zaznaczonym zadaniu
- Edit selected task - otwiera okienko dialogowe do edycji zadania
- Mark completed - oznacza dane zadanie jako zrobione - życzę wszystkim częstego klikania w ten przycisk
- Delete task - usuwa zaznaczone zadania
- Start tracking effort - rozpoczyna liczenie czasu poświęcanego na zaznaczone zadanie
- Stop tracking effort - kończy liczenie czasu
Program jest bardzo intuicyjny w obsłudze. A tak wygląda dodawanie nowego zadania:

Warto zwrócić uwagę na pole Priority. Używam go do szeregowania zadań pod względem ważności. Potem dokonuję sortowania na widoku drzewa i wiem co powinienem aktualnie robić. W powyższym edytorze zadania możemy także ustalić datę zakończenia zadania (planowaną) czy dokonać edycji naszych wysiłków. Nie będę się jednak rozpisywał tak bardzo szczegółowo. Po prostu zachęcam do zainstalowania i używania Task Coacha.
Wady
Niestety, nie ma róży bez kolców.
Program jest w kilku miejscach niedopracowany. Przykładowo dość dziwnie zachowuje się sortowanie zadań na drzewie (można do tego przywyknąć). Gorszą rzeczą jest fakt, że Task Coach czasami potrafi się “wysypać”. Wówczas możemy stracić wszelkie wprowadzone zmiany. Dlatego też bardzo ważną rzeczą jest częste zapisywanie naszych zadań na dysku (druga ikonka na pasku narzędziowym). Jak już wspominałem obsługa kategorii jest bezużyteczna, gdyż nie można ich wyświetlić na liście czy drzewie (a szkoda) - polecam zamiast tego stworzyć sobie kilka plików z zadaniami (np. praca, dom). Więcej wad nie dostrzegłem, bądź są tak mało istotne że nie warto o nich wspominać.
Podsumowanie
Task Coach nie jest programem idealnym, ale jest bardzo użyteczny. Jego prostota jest jego największą zaletą. Dodać możemy do tego jego niski koszt (darmo) i już powinien znaleźć się w naszej prywatnej biblioteczce używanego oprogramowania. Nieco niepokojący jest fakt, że przez ponad rok nie wyszła nowa wersja aplikacji. Żywię nadzieję, że autor nie porzucił mimo wszystko swojego projektu. ![]()
UPDATE: Nowsza wersja 0.63.0 nie posiada większości przypadłości wersji 0.61.0. Zalecam upgrade!
Być może ktoś przeglądając mojego bloga zauważył w odsyłaczach link do strony domowej projektu
Nie wiem czy ktoś z Was miewa takie problemy, ale mnie notorycznie męczyła pewna przypadłość - nie mogłem zabrać się do tego, co mam do zrobienia (lub co gorsza muszę zrobić). Choroba zwana odkładaniem na później trawiła mnie wewnętrznie i nie byłem z tego powodu szczęśliwy. To się ostatnio zmieniło. Co prawda nie znam super-lekarstwa na tę chorobę, ale postaram się podzielić z Wami wiedzą jak z tym bakcylem walczyć. Zacznę od przedstawienia mojego sposobu na zorganizowanie się.
Żeby rozpocząć i zakończyć z sukcesem zadanie należy najpierw o nim pamiętać. Moja zasada numer 1: zapisz to co masz do zrobienia. Ma to dwie zasadnicze zalety. Po pierwsze nie zapomnę tego co mam zrobić. A po drugie - być może bardziej istotne - słowo pisane bardziej motywuje do działania. Jeśli coś sam napisałem na kartce lub w komputerze to znaczy, że zależy mi na ukończeniu tego zadania. Jest to więc pewnego rodzaju dokument, który sporządzam dla siebie. A wiadomo - dokument to dokument - nie można go puścić ot tak w niepamięć. Można powiedzieć, że słowo pisane jest mocniejsze dla ludzi niż słowo mówione.
Drugim krokiem jest odpowiednie postawienie sobie problemu. Jeśli zapiszę sobie na kartce, że mam napisać pracę magisterską to będzie to jedynie bardzo przygnębiający wpis, gdyż nie niesie dla mnie żadnych wskazówek jak to zrobić. Tak duże cele, jak wspomniana praca magisterska, należy dzielić na znacznie mniejsze czynności. Często nie wystarczą do tego pod-zadania, ale potrzebna jest głębsza struktura drzewiasta. Dla naszej magisterki można byłoby napisać takie oto zadania:
Należy także dodać zasadę nr 3, mówiącą że sporządzoną listę zadań można i należy w czasie pracy aktualizować. Wiadomo, że niektóre jej punkty mogą powstać dopiero po dokonaniu pewnych podzadań. Z drugiej strony, czasami zdarza się, że jakiś podpunkt “wyleci”, gdyż okazał się niepotrzebny. Nie należy traktować zatem listy jako czegoś stałego. Tak jak wszystko w otaczającym nas świecie, także i nasze plany ulegają zmianom.
Obiecałem sobie już dawno, że napiszę o pewnej książce, którą mam przyjemność posiadać. Mowa jest o anglojęzycznej pozycji pt.
Tak naprawdę ten wpis miał mieć całkiem inny tytuł, ale koniec końców zdecydowałem się na tę nieco tajemniczą sentencję. Zatem, o co chodzi? O kolory. A konkretnie o kolory edytora, w którym piszemy kod źródłowy. Okazuje się, że ustawienia kolorystyczne edytora mają niebagatelny wpływ na to, jak się nam pracuje (zmęczenie, efektywność, etc).
